rozwiń zwiń
Mroczne-Strony

Profil użytkownika: Mroczne-Strony

Storybook Mężczyzna
Status Bibliotekarz
Aktywność 12 godzin temu
903
Przeczytanych
książek
1 375
Książek
w biblioteczce
255
Opinii
2 728
Polubień
opinii
Storybook Mężczyzna
Blog poświęcony literaturze popularnej.

Opinie


Na półkach: , ,

Od czasu, gdy kilka lat temu - a był to rok bodaj 2021 - Wydawnictwo Mag wystartowało z serią horrorów, ta ma na moim regale swoje stałe miejsce. Groza prezentowana w tej serii nie jest oczywista, a wybór tytułów, to okazja do poznania całkiem nowych i ciekawych współczesnych autorów, ot jak choćby ukrywającego się pod pseudonimem P. Djèlí Clark, Dextera Gabriela. P. Djèlí Clark to pisarz, który chyba lepiej czuje się w krótszych formach. Jak dotąd napisał bowiem tylko jedną pełnowymiarową powieść, a cała reszta to opowiadania i nowele. "Ring Shout" to właśnie nowela rozgrywająca się w prowincjonalnej Ameryce w roku 1922.

18 grudnia 1865 roku, w USA wchodzi w życie 13. poprawka do Konstytucji, na mocy której zniesione zostaje niewolnictwo. Jednak ta data nie kończy problemu rasizmu, a wręcz przeciwnie, sprawia, że napięcia międzyrasowe rosną. Wkrótce rodzi się wyjątkowo ohydna organizacja o nazwie Ku Klux Klan i przez kolejne dziesięciolecia będzie szerzyła nienawiść i terror wśród Afroamerykanów. Do takiego świata, pełnego uprzedzeń i nienawiści zabiera nas P. Djèlí Clark. Lądujemy w Macon, gdzie rasizm, segregacja i przemoc ma się całkiem nieźle, i gdzie z tych wszystkich złych emocji energię czerpią potwory ukrywające się pod ludzką postacią. Właśnie na nie polują trzy młode czarnoskóre kobiety: Maryse, Sadie i Kuchareczka. Ta pierwsza jest również narratorką opowieści, a wszystkie trzy są tak jakby czarownicami, a na pewno mają rzadki dar widzenia prawdziwych postaci stworów , które nazywają kukluxami. Wkrótce Maryse nawiedza we śnie niejaki Rzeźnik Clyde, który zdaje się przewodzić stworom i składa młodej kobiecie niespodziewaną propozycję...

To był jeden z najbardziej dynamicznych horrorów jakie miałem okazję przeczytać. Ja wiem i rozumiem, że z jednej strony to szybkie tempo narzucała skromna objętość tej książki, ale mimo wszystko P. Djèlí Clark zadbał o to, aby w "Ring Shout" naprawdę wiele się działo i upchnął tu sporo motywów z pogranicza fantastyki i horroru. Mamy tu chociażby silny wątek wieloświatów, mamy potwory żerujące na negatywnych emocjach, no i magię, ważną rolę odgrywają też sny. Swoją drogą, gdy czytałem tę nowelę, przyszła mi do głowy myśl, że "Ring Shout" to połączenie "Oni żyją" Carpentera i "Koszmaru z ulicy Wiązów" Cravena. Ale to tylko na pierwszy rzut oka. No wiecie, jakieś stwory, które widzą nieliczni, są też specjalne okulary, które - gdy przez nie patrzysz - widzisz prawdziwe oblicze "człowieka"... No, bezapelacyjnie "They Live", choć u Clarka nie przypominają żywych trupów, a raczej jeden z koszmarów Lovecrafta. Sny też pełnią tu ważną rolę, są sposobem komunikowania się, są też przekaźnikami ostrzeżeń. Początek z kolei przypomniał mi inny film Carpentera - "Łowcy wampirów". Generalnie ten horror jest naszpikowany popkulturowymi odniesieniami, trochę jak u Grady'ego Hendrixa, choć może nie tak wprost. Jednak poza wszystkim, to opowieść o nienawiści, o rasizmie, ksenofobii, uprzedzeniach i o nierównej walce ze złem.

P. Djèlí Clark, pod płaszczem horroru ukrył opowieść o historii Ameryki. To historia o wyzysku i przemocy, o strachu i bólu. Autor zgrabnie wplótł tu także motywy duchowe i religijne, a całość dopełniają ciekawie wykreowane postaci głównych bohaterek. Nie jest to jednak powieść feministyczna. To znaczy, inaczej. Jest, ale w tym mądrym rozumieniu. Siła kobiet wynika tu bowiem nie z faktu, że kobiety są kobietami, ale z ich doświadczeń, przeżyć i mądrości. Na plus jest też lekki, gawędziarski, okraszony humorem styl narracji pierwszoosobowej.

"Ring Shout" odbieram pozytywnie. To przyzwoicie napisane czytadło, które dało mi chwilę wytchnienia przez bardziej rozbudowanymi historiami, bo ta napisana przez P. Djèlí Clarka jest bardzo prosta i właściwie bardzo wcześnie można się domyślić dokąd zmierza. Czy do źle? To zależy od oczekiwań. Nie mam nic do prostych historii z przesłaniem, pod warunkiem, że są dobrze napisane. A "Ring Shout" jest i oceniam tę nowelę bardzo dobrze - mocne 7/10. Polecam. 👍

mroczne-strony.blogspot.com

Od czasu, gdy kilka lat temu - a był to rok bodaj 2021 - Wydawnictwo Mag wystartowało z serią horrorów, ta ma na moim regale swoje stałe miejsce. Groza prezentowana w tej serii nie jest oczywista, a wybór tytułów, to okazja do poznania całkiem nowych i ciekawych współczesnych autorów, ot jak choćby ukrywającego się pod pseudonimem P. Djèlí Clark, Dextera Gabriela. P. Djèlí...

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki Żywe trupy Daniel Kraus, George A. Romero
Ocena 8,0
Żywe trupy Daniel Kraus, Georg...

Na półkach:

Jestem kolesiem z ery kaset wideo. Wiem, że to niemal prehistoria, że równie dobrze mógłbym pamiętać dinozaury biegające po osiedlu, albo Adama i Ewę świecących gołymi tyłkami, ale gdy byłem dzieckiem, a nawet nastolatkiem, VHS i telewizja były tym, co w czasach późniejszych nazywało się "kinem domowym". Pamiętam, mój tata miał pokaźną kolekcję kaset z horrorami i filmami sensacyjnymi i właśnie tak poznałem klasyki gatunków. Wśród nich był pewien czarno-biały obraz z 1968 roku, który obejrzałem mając 7, może 8 lat. Oczywiście wówczas nie dostrzegłem jego artyzmu, dla mnie to był po prostu film o chodzących umarlakach. Ten artyzm doceniłem wiele lat później, będąc znacznie starszym, choć wciąż młodym kinomaniakiem nadal chętniej sięgającym po klasyki, niż filmy nowe. Tamtym filmem była "Noc żywych trupów" debiutującego w pełnym metrażu Georga A. Romero. Sam Romero, nakręciwszy kilka kolejnych produkcji o zombie, zmarł w 2017 roku i teraz - jak na ojca zombie przystało - powraca do nas zza grobu ze swoją książką "Żywe trupy", którą po śmierci reżysera dokończył Daniel Kraus.

Chociaż nie, oszukuję Was. Większość roboty zrobił tu jednak Kraus, dostając w spadku po Romero bardziej zarys powieści, bardzo luźny szkic, niż konkretny materiał, który należy jedynie "dokończyć" lub "uzupełnić". Sam Daniel Kraus nie wypadł sroce spod ogona. Może nie jest to Autor z list bestsellerów, ale ma na swoim koncie kilkanaście powieści. W Polsce możecie Go kojarzyć jako współautora "Kształtu wody", którą napisał wspólnie z Guillermo Del Toro, a ta z kolei została oparta na scenariuszu Del Toro i Vanessy Taylor. To jednak nie zmienia faktu, że w "Żywych trupach" wyczuwa się ducha Romero, choć sama opowieść raczej nie przypomina żadnej z Jego historii filmowych. Dlaczego? No, przede wszystkim dlatego, że "Żywe trupy" to książka monumentalnych rozmiarów, napisana z rozmachem, rozciągnięta w czasie na kilkanaście lat, w której jest tłoczno od barwnych, oryginalnych postaci. Nie ma tu jakiś specjalnie spektakularnych scen, choć znajdziecie tu kilka krwiście soczystych opisów. Ale przede wszystkim jest to opowieść o ludziach, a my śledzimy losy kilku bohaterów od samego początku epidemii zombie. Jesteśmy świadkami jak powoli, choć konsekwentnie świat jaki znamy, upada, rozlatuje się, ginie pod posuwistym krokiem najpotężniejszej armii jaka kiedykolwiek istniała - armii żywych trupów.

Właściwi pierwszych kilkaset stron to ukazanie z różnych perspektyw pierwszych dwóch tygodni apokalipsy. Koniec ludzkości widzimy oczyma babki od statystyk - introwertyczki, która sama zamyka się w rządowym budynku, gdzie do tej pory pracowała; jest też zastępca patologa i jego asystentka - u tych dwojga koniec świata jest katalizatorem aktywującym skrywaną dotąd miłość; jest i nastolatka z osiedla przyczep, która przechodzi przyspieszony kurs dorosłości; dziennikarz i wydawca z lokalnej telewizji oraz załoga lotniskowca, której zaczyna przewodzić szalony kapelan. Wszystko jest tu jednak bardzo kameralne, stonowane, spokojne. To nie filmy Romero, gdzie właściwie bohaterowie, jak zresztą w większości filmowych horrorów, nie są aż tak istotni, w "Żywych trupach" losy żywych, choć nie trupów, są fundamentem całej historii. Kraus położył duży nacisk na psychologię postaci, na budowanie relacji między nimi. Zombie, podobnie jak w "The Walking Dead" stanowią jedynie tło całości, a takich naprawdę mocnych scen, jak na tak pokaźnych rozmiarów książkę, jest niewiele. Niektórym może się to nie spodobać i ja to rozumiem, dlatego musicie wiedzieć, że dzieło Romero i Krausa to nie jedna z tych książek nastawionych na dużą popularność, dająca Czytelnikowi tanie show i właściwie nic więcej. "Żywe trupy" to powieść mądra, bardzo przemyślana i dojrzała, to dokładna wiwisekcja różnych ludzkich zachowań, postaw, decyzji, to wreszcie Ameryka w pigułce, ze wszystkimi swoimi obecnymi problemami politycznymi, kulturalnymi, społecznymi i rasowymi, a to wszystko uchwycone w obliczu upadku cywilizacji.

"Żywe trupy" to było dla mnie, osobiście niemałe czytelnicze wyzwanie. Ta książka jest wymagająca i to bardzo. Wymaga skupienia, poświęcenia uwagi i otwartego umysłu, wymaga też czasu, i to niemało, a także zaangażowania w fabułę i losy bohaterów. To nie jest lektura lekka - to na pewno, Kraus i Romero nie bawią się w subtelności, nie obchodzą się też z czytelnikiem delikatnie, wychodząc z założenia, że odbiorca, to nie jajeczko i raczej się nie stłucze. Ta powieść bywa brutalna - owszem, a Autorzy raczej nie idą na kompromisy, ale dzięki temu, a także za sprawą ciekawej konstrukcji samej powieści, która w swoim pierwszym akcie przypomina powieść szkatułkową, a znajdziecie tu także elementy powieści drogi i dramatu psychologicznego, od "Żywych trupów" ciężko mi się było oderwać. Akcja tutaj nie galopuje, wręcz przeciwnie - raczej snuje się wolno, niczym zombiak wspinający się pod górę. I żeby nie było, czasami to wolne tempo pasuje, ale nie zawsze. Są momenty, które uznałbym za przegadane, są też bohaterowie, których losy niekoniecznie wzbudziły moje zainteresowanie, ale trochę wieczorów spędziłem z tym grubaskiem i nie uważam, abym ten czas zmarnował. Wręcz przeciwnie. "Żywe trupy" to kawał bardzo dobrej literatury i nie tylko dla fanów horrorów czy fantastyki, ale także dla tych co lubią ciekawe, wielowątkowe historie. Dlatego też polecam Wam tę powieść, która jest ostatnim aktem w artystycznej działalności jednego z najbardziej charakterystycznych twórców starego Hollywood.

mroczne-strony.blogspot.com

Jestem kolesiem z ery kaset wideo. Wiem, że to niemal prehistoria, że równie dobrze mógłbym pamiętać dinozaury biegające po osiedlu, albo Adama i Ewę świecących gołymi tyłkami, ale gdy byłem dzieckiem, a nawet nastolatkiem, VHS i telewizja były tym, co w czasach późniejszych nazywało się "kinem domowym". Pamiętam, mój tata miał pokaźną kolekcję kaset z horrorami i filmami...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

W trakcie czytania niektórych książek pojawia mi się taka myśl: to dobry materiał film. Tak jakby Autor pisząc daną historię, już widział ruchome obrazy układające się w sensowny ciąg. W te "klocki" całkiem niezły jest Stephen King i aż dziw bierze, że większość ekranizacji Jego twórczości jest kompletnie sknoconych. Ale nie o Kingu dziś chciałem pogadać, a o Edwardzie Ashtonie i Jego powieści "Mickey7", która niedawno ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka i która faktycznie została już zekranizowana, choć na premierę będziemy musieli poczekać do 2025 roku. Nie jest to pierwsza książka Ashtona, choć pierwsza wydana w naszym kraju. Debiutował w 2015 roku cyberpunkową opowieścią "Three Days in April", "Mickey7" to również cyberpunk rozgrywający się na planecie Niflheim w czasie początków jej kolonizacji.

Mickey umierał już sześć razy. To w sumie nic niezwykłego, przynajmniej dla niego, bowiem umieranie to część jego pracy jako wymienialnego. Samo stanowisko jest raczej z tych mało atrakcyjnych, bo i wynagrodzenie w postaci racji żywnościowych nie powala, warunki mieszkaniowe też raczej czterech liter nie urywają, no i od czasu do czasu trzeba umrzeć. Zdarza się, że w sposób bardzo bolesny, na przykład wystawiając się na silne promieniowanie, albo wirusa. Potem Mickey powraca jako kolejny klon z idealnie skopiowaną osobowością i pamięcią. A wszystko to dla dobra ekspedycji kolonizacyjnej, która upatrzyła sobie Niflheim na nowy dom. Z tym, że ten dom ni cholery nie jest przyjazny. Począwszy od atmosfery, poprzez wieczne śniegi, a skończywszy na rdzennych mieszkańcach planety, zwanych pełzaczami, które przypominają skrzyżowanie stonóg z tymi robalami z filmu ''Żołnierze kosmosu''. Zamknięta pod kopułą kolonia liczy niespełna 200 mieszkańców, ale dowódca planuje rozszerzyć terytorium, więc wysyła na rekonesans Mickeya. Ten przez nieuwagę wpada do jednej z licznych jaskiń i niemal od razu zostaje uznany za zmarłego. Nieoczekiwanie z pomocą przychodzi mu jeden z pełzaczy, a gdy nad ranem Mickey wraca do swojego pokoju, okazuje się, że w jego łóżku śpi Mickey8. Zwielokrotnienie jest surowo zakazane, a Mickeye w obawie przed konsekwencjami, postanawiają zataić ten fakt, co w dłuższej perspektywie nie może skończyć się dobrze...

Wiecie, pierwsze co rzuca się w oczy, to lekki, humorystyczny, a nawet ironiczny styl w jakim Ashton napisał tę powieść. Tu zdecydowanie pomaga narracja pierwszoosobowa, która po prostu daje więcej swobody. I ta swoboda jest tu wyczuwalna, przez co od razu wiesz, że masz do czynienia z lekturą czysto rozrywkową. Ashton to taki dzisiejszy William Gibson po spaleniu skręta: wyluzowany, swobodny, momentami nawet nonszalancki, ale bez przesady. To sprawia, że „Mickeya7” czyta się bardzo szybko i przyjemnie. No dobra, ale pewnie niejeden z Was powie, że na samym luzie, to daleko nie zajedziesz. To prawda, no chyba, że ma się cały czas z górki. 😉 Na szczęście powieść Edwarda Ashtona ma do zaoferowania znacznie więcej niż luz. Ta opowieść to coś zupełnie nowego, świeżego i oryginalnego. To zupełnie inne spojrzenie na problem klonowania ludzi, bo oto Mickey jest w tej książce niczym innym jak facetem od umierania i jakby na tej płaszczyźnie, na tym polu żaden z bohaterów nie ma większego kłopotu, ani etycznego, ani moralnego i właśnie to daje nam domyślenia. U mnie zrodziło się pytanie: czy chciałbym dożyć takich czasów? Nie, nie chciałbym. Nie chciałbym, aby produkowano ludzi tylko po to, aby przetestowali kolejną szczepionkę, wirus, czy wzięli udział w samobójczej misji, ale nie chciałbym też świata, w którym kolonizowane są planety, które do zamieszkania zwyczajnie się nie nadają. A to mamy również w „Mickeyu7”. Edward Ashton przy całej swojej narracyjnej swobodzie, porusza tematy całkiem poważne, w tym te charakterystyczne dla powieści cyberpunkowej. A jak cyberpunk, to i nowe technologie. Te odgrywają tu szalenie ważną rolę, właściwie kolejne futurystyczne gadżety znajdziecie tu na każdym kroku i to jest też fajne.

W ogóle, pierwotnie „Mickey7” był opowiadaniem. Myślę jednak, że dobrze się stało, że Autor dał się namówić i przerobił je na powieść. Według mnie mogłaby być nawet nieco dłuższa, bowiem część wątków została potraktowana zbyt pobieżnie. Ot, jak choćby konflikt Mickeya7 i Mickeya8, kontakt z obcą cywilizacją czy wątek niejakiej Chen, która pod koniec powieści odgrywa bardzo ważną rolę, po czym jej historia nagle zostaje urwana. Być może to zostanie pociągnięte w drugim tomie, który już powstał i mam nadzieję, że Zysk i S-ka zdecyduje się na jego wydanie. Trzymam za to kciuki, bowiem „Mickey7” to książka, która przypadła mi do gustu.

Wydawnictwo Zysk i S-ka postawiło na twardą obwolutę, która zawsze jest przeze mnie mile widziana, plusem jest też świetna okładka Szymona Wójciaka, a zatem całość prezentuje się bardzo dobrze. Jak wspomniałem na początku, na przyszły rok (2025) jest zaplanowana premiera ekranizacji. Z tym, że wyjdzie pod nieco innym tytułem, bo „Mickey17”. Najwyraźniej sześć zgonów to za mało i Hollywood dorzuciło bohaterowi kolejnych dziesięć. 😁 Tak czy inaczej, film na pewno obejrzę, a książkę gorąco Wam polecam.

mroczne-strony.blogspot.com

W trakcie czytania niektórych książek pojawia mi się taka myśl: to dobry materiał film. Tak jakby Autor pisząc daną historię, już widział ruchome obrazy układające się w sensowny ciąg. W te "klocki" całkiem niezły jest Stephen King i aż dziw bierze, że większość ekranizacji Jego twórczości jest kompletnie sknoconych. Ale nie o Kingu dziś chciałem pogadać, a o Edwardzie...

więcej Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Mroczne-Strony

z ostatnich 3 m-cy
Mroczne-Strony
2024-05-20 08:18:24
Mroczne-Strony ocenił książkę Ring Shout na
7 / 10
i dodał opinię:
2024-05-20 08:18:24
Mroczne-Strony ocenił książkę Ring Shout na
7 / 10
i dodał opinię:

Od czasu, gdy kilka lat temu - a był to rok bodaj 2021 - Wydawnictwo Mag wystartowało z serią horrorów, ta ma na moim regale swoje stałe miejsce. Groza prezentowana w tej serii nie jest oczywista, a wybór tytułów, to okazja do poznania całkiem nowych i ciekawych współczesnych autorów, ot j...

Rozwiń Rozwiń
Mroczne-Strony
2024-05-15 11:55:50
2024-05-15 11:55:50
Wojna starego człowieka John Scalzi
Seria: Wymiary
Średnia ocena:
7.4 / 10
595 ocen
Mroczne-Strony
2024-05-15 11:55:34
Mroczne-Strony dodał książkę Pyłek w Oku Boga na półkę Teraz czytam, Posiadam
2024-05-15 11:55:34
Mroczne-Strony dodał książkę Pyłek w Oku Boga na półkę Teraz czytam, Posiadam
Pyłek w Oku Boga Larry NivenJerry Eugene Pournelle
Cykl: Moties (tom 1)
Seria: Wymiary
Średnia ocena:
7.1 / 10
20 ocen
Mroczne-Strony
2024-05-15 11:55:12
Mroczne-Strony dodał książkę W dół do ziemi na półkę Teraz czytam, Posiadam
2024-05-15 11:55:12
Mroczne-Strony dodał książkę W dół do ziemi na półkę Teraz czytam, Posiadam
W dół do ziemi Robert Silverberg
Seria: Wymiary
Średnia ocena:
7.1 / 10
260 ocen
Mroczne-Strony
2024-05-15 11:54:49
Mroczne-Strony dodał książkę Księga czaszek na półkę Teraz czytam, Posiadam
2024-05-15 11:54:49
Mroczne-Strony dodał książkę Księga czaszek na półkę Teraz czytam, Posiadam
Księga czaszek Robert Silverberg
Seria: Wymiary
Średnia ocena:
6.1 / 10
115 ocen
Mroczne-Strony
2024-05-10 23:22:04
Mroczne-Strony ocenił książkę Kompania cieni na
8 / 10
2024-05-10 23:22:04
Mroczne-Strony ocenił książkę Kompania cieni na
8 / 10
Kompania cieni Przemysław Duda
Średnia ocena:
6.7 / 10
29 ocen
Mroczne-Strony
2024-05-10 15:13:43
Mroczne-Strony i Skoliotyk są teraz znajomymi
2024-05-10 15:13:43
Mroczne-Strony i Skoliotyk są teraz znajomymi
Mroczne-Strony
2024-05-08 23:31:12
Mroczne-Strony ocenił książkę Żywe trupy na
7 / 10
i dodał opinię:
2024-05-08 23:31:12
Mroczne-Strony ocenił książkę Żywe trupy na
7 / 10
i dodał opinię:

Jestem kolesiem z ery kaset wideo. Wiem, że to niemal prehistoria, że równie dobrze mógłbym pamiętać dinozaury biegające po osiedlu, albo Adama i Ewę świecących gołymi tyłkami, ale gdy byłem dzieckiem, a nawet nastolatkiem, VHS i telewizja były tym, co w czasach późniejszych nazywało się &...

Rozwiń Rozwiń
Żywe trupy Daniel KrausGeorge A. Romero
Średnia ocena:
8 / 10
11 ocen
Mroczne-Strony
2024-04-28 23:29:30
Mroczne-Strony ocenił książkę Po zbutwiałych schodach na
8 / 10
i dodał opinię:
2024-04-28 23:29:30
Mroczne-Strony ocenił książkę Po zbutwiałych schodach na
8 / 10
i dodał opinię:

Premiery książek Anny Musiałowicz, to dla mnie takie małe literackie święta. Dnia Książki nie obchodzę, bo w sumie mam go właściwie codziennie, a z kolei na powieści Ani czekam niczym spragniony wampir na świeżą krew, zombie na kawałek soczystego udka, albo jak Ferdek Kiepski na Mocnego Fu...

Rozwiń Rozwiń
Po zbutwiałych schodach Anna Musiałowicz
Średnia ocena:
8.5 / 10
30 ocen
Mroczne-Strony
2024-04-28 11:18:10
Mroczne-Strony ocenił książkę Mickey7 na
7 / 10
i dodał opinię:
2024-04-28 11:18:10
Mroczne-Strony ocenił książkę Mickey7 na
7 / 10
i dodał opinię:

W trakcie czytania niektórych książek pojawia mi się taka myśl: to dobry materiał film. Tak jakby Autor pisząc daną historię, już widział ruchome obrazy układające się w sensowny ciąg. W te "klocki" całkiem niezły jest Stephen King i aż dziw bierze, że większość ekranizacji Jego ...

Rozwiń Rozwiń
Mickey7 Edward Ashton
Średnia ocena:
6.1 / 10
44 ocen

ulubieni autorzy [10]

Anna Musiałowicz
Ocena książek:
7,4 / 10
21 książek
5 cykli
Pisze książki z:
20 fanów
Dan Simmons
Ocena książek:
7,0 / 10
44 książki
5 cykli
Pisze książki z:
926 fanów
Stephen King
Ocena książek:
7,1 / 10
170 książek
14 cykli
15928 fanów

Ulubione

Anna Herbich-Zychowicz Dziewczyny z Powstania Zobacz więcej
Manel Loureiro Apokalipsa Z: Początek końca Zobacz więcej
Agatha Christie Samotny dom Zobacz więcej
Manel Loureiro Apokalipsa Z: Gniew sprawiedliwych Zobacz więcej
George R.R. Martin Nawałnica mieczy: Krew i złoto Zobacz więcej
Sofie Sarenbrant Zamiast ciebie Zobacz więcej
Manel Loureiro Apokalipsa Z: Początek końca Zobacz więcej
Jan Karski Tajne państwo. Opowieść o polskim Podziemiu Zobacz więcej
Henryk Sienkiewicz Ogniem i mieczem Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Manel Loureiro Apokalipsa Z: Początek końca Zobacz więcej
Anna Herbich-Zychowicz Dziewczyny z Powstania Zobacz więcej
Agatha Christie Samotny dom Zobacz więcej
Manel Loureiro Apokalipsa Z: Gniew sprawiedliwych Zobacz więcej
Sofie Sarenbrant Zamiast ciebie Zobacz więcej
George R.R. Martin Nawałnica mieczy: Krew i złoto Zobacz więcej
Manel Loureiro Apokalipsa Z: Początek końca Zobacz więcej
Jan Karski Tajne państwo. Opowieść o polskim Podziemiu Zobacz więcej
Henryk Sienkiewicz Ogniem i mieczem Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
903
książki
Średnio w roku
przeczytane
53
książki
Opinie były
pomocne
2 728
razy
W sumie
wystawione
639
ocen ze średnią 6,0

Spędzone
na czytaniu
5 525
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
55
minut
W sumie
dodane
71
cytatów
W sumie
dodane
161
książek [+ Dodaj]